Showing posts with label ocena 10/10. Show all posts

Lirene Intensywna regeneracja Balsam do ciała

Dzisiaj chce Wam przedstawić balsam sporych rozmiarów, który miałam przyjemność testować dzięki  Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris  za co jestem bardzo wdzięczna :) Taki balsam jest dla mnie naprawdę ratunkiem w te okropne dni, bowiem już jego sam zapach umie poprawić mi humor. Ale przejdźmy do rzeczy.

CO PISZE PRODUCENT? 
"Balsam dzięki specjalistycznej formule lipidowej skutecznie regeneruje i odżywia skórę.  
Składniki formuły doskonale pielęgnują skórę zapewniając jej korzyści niezbędne dla 100% regeneracji. Formuła lipidowa z olejem brzoskwiniowym odbudowuje i wzmacnia naturalny płaszcz lipidowy skóry. Wosk z oliwek w połączeniu z alantoiną uzupełnia niedobory substancji odżywczych niwelując uczucie napięcia i szorstkości. Glucam wiąże i trwale utrzymuje wodę w naskórku przywracając jędrność i elastyczność. Gliceryna przywraca skórze miękkość, usuwając mikropęknięcia i zgrubienia."


OPAKOWANIE 
Opakowanie jest całkiem ładne a co najważniejsze trwałe i mocne. Przy otwarciu jest małe wgłębienie mające na celu ułatwienie otwarcia, co jest świetnym rozwiązaniem.




 WŁAŚCIWOŚCI I EFEKT 
Balsam jest przeznaczony dla osób ze skórą suchą i szorstką, co prawda ja nie mam aż tak suchej skóry, ale u mnie sprawuję się bardzo fajnie :) Staram się go używać systematycznie, bo to w końcu jedno z moich postanowień noworocznych. Balsam zawiera olej brzoskwiniowy oraz wosk z oliwek, dzięki czemu mamy piękny zapach, choć mam świadomość, że nie wszystkim może przypaść do gustu bo jest dość intensywny. Zapach ten przez pewien czas utrzymuje się na skórze, ale nie trwa to w nieskończoność :) Ma dość rzadką konsystencję, ale wchłania się bardzo dobrze, co do tego nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Rozprowadza się też całkiem fajnie i co najważniejsze jest bardzo wydajny, bo taka butelka spokojnie wystarczy na dłuższy czas. Skóra po posmarowaniu jest przyjemna i gładka w dotyku, czyli taka jaką chyba każdy chciałby mieć, miękka. Po moim regularnym używaniu rzeczywiście widać zmiany, skóra staje się przede wszystkim jędrniejsza, jej kondycja ulega poprawieniu :) za duży plus można uznać także cenę, bo za tą sporą butelkę płacimy jedynie ok. 16 zł, czyli cena jest całkiem przystępna. Jedynym malutkim minusikiem jest konieczność stosowania 2x dziennie jeśli chcemy zauważyć efekty oraz dla co niektórych może być też zapach.


Peelingi do ciała- Lirene

Witam serdecznie w 2012 roku :) Mam nadzieję, że ten rok okaże się lepszy dla nas wszystkich. Ja witałam ten rok siedząc w domu, więc to nie był jakiś specjalny dla mnie wieczór, a Wy co robiliście?
Nowy rok zaczynam od recenzji otrzymanych od Lirene peelingów. Peelingi są nowością na rynku. Oba pochodzą z Lirene- jeden jest  z serii 'głębokie nawilżanie', a drugi z serii 'intensywna regeneracja'.
Na początku zacznę od peelingu gruboziarnistego. 

CO PISZE PRODUCENT? 
"Przeznaczony jest dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje pobudzenia i regeneracji. Peeling aktywnie myje i oczyszcza skórę, a także odżywia przywracając jej naturalną nutri-równowagę. Grube ziarna peelingu skutecznie, ale delikatnie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Już po pierwszym użyciu peelingu skóra staje się aksamitnie gładka i miękka. Peeling zapewnia odświeżenie skóry i poprawia jej koloryt. Mikrocząsteczki składników aktywnych odbudowują uszkodzone włókna kolagenowe i stymulują ich dalszą produkcję." 


OPAKOWANIE
Miękka, zwyczajna tubka, łatwo się z niej dozuje, mamy możliwość widzieć ile produktu jeszcze nam pozostało. 


WŁAŚCIWOŚCI I EFEKT 
Peeling ma dość dużych rozmiarów drobinki, których jest całkiem sporo. Rewelacyjnie wygładza ciało, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze dlatego możemy nim bez jakiegokolwiek problemy wykonać peelingujący masaż pod prysznicem. Skóra po nim staje się miękka i jedwabista, łatwo się zmywa z ciała i fajnie pieni. Peeling ten choć przeznaczony jest do skóry suchej i szorstkiej możemy stosować do skóry mniej przesuszonej ( czego przykładem mogę być ja). Peeling ma troszkę sztuczny zapach, więc niektórym może nie przypaść do gustu, ale mi odpowiada :) Przy dłuższym stosowaniu skóra staje się gładka i miękka, co jest naprawdę świetnym uczuciem. 



CO PISZE PRODUCENT? 
"Przeznaczony jest dla skóry suchej i normalnej, która potrzebuje odświeżenia i nawilżenia. Peeling aktywnie myje skórę, a także nawilża, przywracając jej naturalną hydro-równowagę. Drobne ziarna delikatnie, ale skutecznie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Skóra staje się aksamitnie gładka oraz na nowo odzyskuje jędrność i elastyczność i zdrowy koloryt. Zawartość składnika silnie nawilżającego skórę – Moist 24 – wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry i ogranicza utratę wody z naskórka."

 WŁAŚCIWOŚCI I EFEKT 
Drobinki tego peelingu są zdecydowanie mniejsze, ale jest ich dużo. Produkt bez problemów rozprowadza się na skórze. Co do zapachu, ten może się wam bardziej spodobać, gdyż jest taki orzeźwiający. Po użyciu skóra staje się gładka, jednak dla mnie jest za delikatny- bardziej przepadam za tym gruboziarnistym,może z tego powodu, że bardziej ściera.Zdecydowanie polecam oba produkty, są wydaje i można je nabyć za niewielką cenę.


2 w 1 aktywny żel- peeling myjący


A więc...witam was serdecznie po bardzo długiej przerwie. Nie sądziłam, że tak to wyjdzie więc bardzo, ale to bardzo Was przepraszam, jakoś nie mogłam się zebrać i napisać, co wcale nie znaczy, że nie testowałam wysłanych mi kosmetyków :) Ostatnio nawet dostałam dużą paczuszkę, ale o tym w dalszym odcinku :) U mnie się ostatnio dużo działo, szczególnie jeśli chodzi o naukę...mam jej masę niestety ;/ Na komputer znajduję czas tylko w weekendy a wtedy zwykle nadrabiam zaległe seriale ;d Ale ze względu tych 5 dni wolnego( bo mam jeszcze środę wolną) Zebrałam się, zmieniłam wygląd bloga i postanowiłam tu coś napisać:) Tak przy  okazji byłabym Wam bardzo wdzięczna za komentarze dotyczące nowego wyglądu, czy wam się podoba, czy może zmienić?;> A teraz zabieram się do przedstawienia jednego z produktów jakie dostałam od:



Obietnice producenta:
ANTI! ACNE Intense z S.O.S. FORMULA to program pielęgnacji awaryjnej, ze skoncentrowaną dawką substancji zwalczających trądzik, specjalnie stworzony dla cery z widocznymi niedoskonałościami. Zdwojona skuteczność, innowacja w walce z zaskórnikami i innymi widocznymi niedoskonałościami. Połączenie żelu głęboko oczyszczającego z peelingiem dla jeszcze skuteczniejszego oczyszczenia skóry i redukcji zaskórników. Aktywnie i głęboko oczyszcza skórę, redukuje zaskórniki i trądzik, wygładza skórę. 

PLUSY:
- usuwa martwy naskórek
- wygładza
- bardzo dobrze oczyszcza
- wydajny
- nie wysusza skóry

MINUSY: 
- dla osób z cerą delikatną i wrażliwą może być zbyt mocny
- nie nadaje się do typowej suchej cery, bo może pogorszyć sprawę
- trzeba dokładnie spłukać bo te drobinki mogą zostawać, choć każdy żel powinno się obficie spłukiwać.


OCENA OGÓLNA:
10/10

Według mnie jest to jeden z  najlepszych kosmetyków do cery tłustej z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Już po pierwszym użyciu zauważyłam że moja buzia jest gładka, miękka, czyściutka, rozpromieniona i matowa. Odkąd zaczęłam  go stosować nie zauważyłam prawie wcale pryszczy na mojej twarzy, widzę dużą poprawę mojej cery. Peeling nie wysusza skóry, pory są zwężone i niewidoczne.
Dla lepszego efektu polecam do tego maseczkę głęboko oczyszczającą-  ale o tym już wkrótce, bo też miałam przyjemność ją testować :) A tutaj możecie kupić: klik

Informacje: 
-Cena: 10.79zł
-Pojemność: 150ml
-Kupiłam?-Dostałam do testów.
-Czy kupiłabym?-Tak. 
-Ocena: 10/10

Joanna, Naturia, Peeling myjący z pomarańczą wygładzający

Na początek chciałam Was bardzo przeprosić. Pisałam, że notka ukaże się w piątek, ale przez cały dzień nie maiłam internetu, więc nie miałam jak napisać a co za tym idzie przeglądnąć wasze blogi. Mam nadzieję, ze zrozumiecie :) Dziś natomiast mam dla was recenzję Peelingu Joanna z pomarańczą, wygładzający. Kupiłam go jakiś czas temu, po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na Waszych blogach. Postanowiłam sama go sprawdzić i co się okazało? Jednym słowem jest wspaniały :) Ale przejdźmy do rzeczy. 

Co pisze producent?  
"Peelingi myjące do ciała to wygładzające i odświeżające kosmetyki, zawierające drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.
Dzięki nim skóra staje się gładsza i milsza w dotyku, oczyszczona i odświeżona, a także przyjemnie pachnąca. " 

Moja opinia:  
- Długo zastanawiałam się jaki zapach wybrać, aż w  końcu padło na pomarańcz. A więc zacznijmy od tego, że bardzo dobrze, choć nie spektakularnie ściera martwy naskórek i pozostawia gładką, miękką skórę. Wszystko to dzięki drobinkom, które są dość duże, dlatego nie polecam produktu dla osób o wrażliwej skórze. Ładnie pachnie co jest jego kolejnym plusem. Ja używam go jako peeling do twarzy, bo jako do ciała jest mało wydajny. Doskonale peelinguje twarz, ilość ścierających drobinek jest idealna. Twarz po nim jest gładka, nie wysusza. Buteleczka jest idealnej pojemności: ja używam go raz na tydzień i służy mi już bardzo długo. Kończy mi się pomarańczowy, przymierzam się do kupna peelingu o zapachu kiwi. Ale koniecznie ta sama seria. A cena jest śmiesznie niska. Peelingi z tej serii mają dużą gamę kolorystyczną i zapachową co jest dużym plusem. Od wyboru do koloru jak to mówią :) Jedyne minusy jakie znalazłam to: buteleczka jest mała, a więc mało wydajny, chyba, ze stosuje się go do twarzy :) Minusem jest także sztywne opakowanie z którego ciężko jest czasem wybrać końcówkę produktu. Więcej minusów nie znalazłam, to chyba dobrze, bo produkt ten jest dowodem, że za tak niską cenę można kupić dobry produkt :) 

- Tak wygląda. 



Informacje:
-Cena: 4,95 zł 
-Pojemność: 100g 
-Kupiłam?- Tak w Naturze :) 
-Czy kupiłabym?- Już zamierzam kupić kolejny :) 
-Ocena: 10/10 

- Kolejny post powinien ukazać się jakoś na początku tygodnia, bo jutro mnie nie będzie, gdyż wybieram się do Krakowa na zakupy :) Miłego dnia ;)

Hean eyeshadow base

Dziś natomiast pragnę choć trochę przybliżyć bazę pod cienie STAY ON eyeshadow base, którą miałam przyjemność ostatnio dla Was testować :)

- Klikając w powyższe logo przeniesiecie się na ich oficjalną stronę :) 

Co pisze producent?  
 "Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu. " 



Moja opinia: 
- Zacznę od opakowania, baza mieści się plastykowym pojemniczku. Jej pojemność jest duża, bo aż 14g, a data ważności do 2013 r. ,więc na pewno zdołam ją do tego czasu zużyć. Dla co niektórych pojemniczek może sprawiać, wiele kłopotu, gdyż baza można dostawać się nam za paznokcie, ale ja na szczęście nie mam takiego kłopotu i to opakowanie jak najbardziej mi odpowiada :) Baza świetnie się rozprowadza, jest lekko tłusta, koloru jasny róż, ale po nałożeniu, nie ma po niej najmniejszego śladu, szybko wnika w powiekę i nie zostawia tłustego filmu. Rewelacyjnie utrwala cienie, u mnie gdy malowałam oczy ok 7, przetrwała aż do ok. 20. Bazę możemy stosować zarówno pod cienie sypkie jak i prasowane, co ułatwia nam aplikację cieni :) Baza bardzo fajnie podbija kolor i wzmacnia jego intensywność. Po nałożeniu cienie nie rolują się, co jest bardzo ważne :) Baza ma bardzo przyjemny zapach, taki pudrowy, osobiście za to ją uwielbiam <3 Po aplikacji natomiast zapach jest niewyczuwalny. Produkt ten spełnia wszystkie moje oczekiwania, jest łatwy w aplikacji, długo utrzymuje cienie, czego chcieć więcej? Z jej wad, to jedynie tak jak wspomniałam na początku, słoiczek może komuś nie odpowiadać, ale dla mnie i tak jest ona idealna :) 

- Mniej więcej tak wygląda. 


Informacje: 
-Cena: 10,49 zł 
-Pojemność: 14g 
-Kupiłam?- Dostałam do testów. 
-Czy kupiłabym?- Jak mi się skończy to na pewno kupię :) 
-Ocena: 10/10 


- I na tym produkcie skończyłam recenzje przesłanym mi kosmetyków marki Hean. Podsumowując, bardzo polubiłam tą firmę, a kosmetyki, które miałam przyjemność testować zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jestem pewna,że na tym nie koniec moich przygód  z tą firma, gdyż planuje zaopatrzyć się w kilka ich produktów. Oczywiście o wszystkim wam napiszę :)
 A tak wgl to liczbą obserwatorów bloga wynosi już 50, za co bardzo wam dziękuję, a już teraz myślę o niespodziance dla Was, którą mam zamiar zrealizować na wakacjach, ale na razie ciiii..)

Hean eye shadow


Recenzja obiecanych kosmetyków od firmy Hean. Zacznę od cieni o numerze 407 Violet Chic. Klikając w poniższe zdjęcie przedstawiające wszystkie cienie, możecie je dokładnie oglądnąć: 




Co pisze producent? 
" Wysokie nasycenie cieni pigmentem gwarantuje optymalne odwzorowanie koloru na powiece. Aksamitne i trwałe, dobrze przylegają do powieki.  "


A teraz przedstawię Wam każdy cień z osobna: 

- Jest to cień do użytku dziennego. 

-Cień bazowy rozjaśniający. 

- Cień wieczorowy. 

- Cień tonujący efekt Smoky Eyes. 

A prezentują się tak( przykro mi, ale zdjęcie nie oddaje dobrze ich odcieni ): 

Moja opinia:
- Cienie z tej serii są rewelacyjne, jeszcze nigdy nie spotkałam się z tego typu produktem. W opakowaniu cień wygląda jak każdy inny podobny produkt, ale po nałożeniu na skórę zaczyna się magia. Cień jest niesamowicie napigmentowany, kremowy, genialnie się rozprowadza. Taki kosmetyk spodziewałabym się znaleźć w sklepie MAC za kilkukrotnie wyższą cenę. Ciekawie dobrane zestawy odcieni pozwalają na swobodną zabawę kolorami i tworzenie za każdym razem innego makijażu - odcienie można dowolnie łączyć, osiągając genialny efekt. Cienie wyróżnia delikatna, jedwabista faktura oraz duża trwałość. Można je używać zarówno do codziennego makijażu jak i na specjalne okazje ;)  

Informacje: 
-Cena: 11,99 zł 
-Pojemność: 6g 
-Kupiłam?- Dostałam do testów. 
-Czy kupiłabym?- Tak! 
-Ocena: 10/10

-Już niedługo kolejna recenzja produktów marki Hean :) Zdradzę Wam tylko, że pokochałam tą firmę i jej produkty i uwielbiam ich bazę pod cienie, którą także dostałam w paczuszce :) Jeszcze raz bardzo dziękuję za możliwość testowania :)

Krem do rąk i paznokci Anida

Ale gorąco jest u mnie :) Zresztą u Was pewnie jest podobnie^^ Aż mi się nie chce nigdzie wyjść i siedzę w domu i zmieniam parę rzeczy na blogu ;) Miałam dziś dużo czasu i porobiłam w końcu estetyczne zdjęcia i jestem zadowolona z efektu, bo te wcześniejsze co tu wstawiałam były jednym słowem okropne ;d
Dziś mam dla Was recenzję kremu do rąk i paznokci Anida. Używam go już jakieś 2 miesiące, tzn wcześniej miałam 2 inne(m.in. bawełna) , a teraz mam wosk pszczeli :) Jak do tej pory mój ulubiony krem <3 A prezentuje się on tak: 


Więc zacznę od tego, że krem ten odkryłam zupełnym przypadkiem. Kupiła go moja mama w Aptece i pewnego dnia postanowiłam go wypróbować, gdyż zachęcił mnie fakt, ze jest on także do paznokci, które były w okropnym stanie ( gdy miałam je troszkę dłuższe od razu mi się łamały i rozdwajały). Było to dla mnie wielkim problemem bo nie mogłam ich nawet pomalować, aby to ładnie wyglądało. Stosowałam codziennie rano ten krem i o dziwo efekt był już widoczny po tygodniu ;o A moje paznokcie wgl się nie łamią ! Jak dla mnie cudo <3 A tutaj jakby ktoś chciał, składniki: 

A tak wygląda krem, ma fajną konsystencję i świetnie się rozprowadza oraz wchłania. 



Co pisze producent? 
"Krem posiada bardzo dobre właściwości osłonowe i pielęgnacyjne. Odbudowuje zniszczona i popękaną skórę rąk. Zapobiega tworzeniu się suchego naskórka. Wosk pszczeli działa natłuszczająco, ochronnie i zapobiega wysuszaniu skóry. Olej makadamia posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne - zmiękcza i wygładza naskórek, przyśpiesza odbudowę uszkodzeń skóry i skutecznie łagodzi podrażnienia  ". 

W 100% zgadzam się z powyższym opisem, choć nadal twierdzę, ze najbardziej mi pomógł w kwestii paznokci, ale po za tym moja skóra była miękka i ładnie pachniała. Ten wosk pszczeli pachniał mi kawą, nie wiem czemu, ale tak było ;o Na pewno gdy skończę ten kupię następny i następny bo jak na razie to mój nr.1 :) 

Informacje:
-Cena: 4,50 zł 
-Pojemność: 100ml 
-Kupiłam? Tak, w Aptece. 
-Czy kupiłabym? Oczywiście! 
-Ocena 10/10 

Już wkrótce recenzja lakiery do paznokci Rimmel, o którym wspominałam tutaj. A tymczasem zapraszam was do 'lubienia' mnie na facebook'u :)  ' LUBIĘ TO' 

Błyszczyk Lip Gloss & Shine i próbki perfum

Jeej, ale dawno nie było tutaj normalnej notki...bardzo Was za to przepraszam, ale szkoła zaliczanie i miałam masę rzeczy na głowie :) A w niedzielę miałam jechać na zakupy do Krakowa, ale jednak jadę za 2 tyg :) A tak to byłam na zakupach z koleżanką i nabyłam parę lakierów, ale o tym mowa już niedługo ;p A dziś recenzja produktów, które dostałam od  firmy Close2You. A mianowicie, jest to błyszczyk i dokładnie 7 próbek perfum :) Zacznę od błyszczyka :)


Błyszczyk prezentuje się tak, jak powyżej, na początku nie byłam przekonana, obawiałam się, ze jest dla mnie za ciemny, ale nic bardziej mylnego! Jest wręcz doskonały <3   

O błyszczyku: 
Błyszczyk Lip Gloss and Shine nada Twoim ustom olśniewający kolor i połysk. 
Błyszczyk  ma lekką konsystencję, zawiera witaminę E, która nawilża, chroni przed promieniami UV i wygładza. Unikalna struktura przedłuża jego trwałość na ustach. Użycie ekstraktu z papryki daje odczucie delikatnego mrowienia, pobudza krążenie i natychmiast uwypukla owal ust. 

Moja opinia:   
Mogę się dokładnie podpisać pod tym wszystkim powyżej. Jak do tej pory jest to najlepszy błyszczyk jaki kiedykolwiek miałam! Pierwszą jego zaletą jest solidne opakowanie i taki proste bez zbędnych rysuneczków :) Gdy go odkręcam od razu czuję piękny zapach, aż chciałoby się zjeść ten błyszczyk. Świetnie nakłada się na usta, nie jest tak jak w niektórych błyszczykach, że na aplikatorze jest go tyle, że aż się rozlewa na ustach. tego błyszczyku jest tyle ile potrzeba. Kolejnym plusem jest uczucie zimna, które towarzyszy nałożeniu i takie miłe mrowienie, uwielbiam ten chłód :) Na ustach utrzymuje się się dość długo, po prostu ideał :) A tak wygląda na ustach : 
- Bez błyszczyku.

- Po nałożeniu.

Zalety:   
- zapach 
-świetnie się nakłada 
-długo się utrzymuje 
-Uczucie chłodu i mrowienie  
-ładny połysk 

Wady: 
-brak. 

Informacje: 
-Cena: 11,99 zł 
-Pojemność: 3,7 ml 
-Kupiłam?- Dostałam do testów. 
- Czy kupiłabym?: Zdecydowanie tak!  
-Ocena: 10/10 

A teraz parę słów o próbkach perfum. Więc tak, zapachy są naprawdę śliczne, lecz gdybym miała wybierać to zdecydowanie moim faworytem jest zapach LUNA :) Mojej mamie także bardzo przypadły do gustu i nawet zastanawia się nad kupnem :) Przy okazji ja na tym skorzystam hihi :) Zapachy nie są mdłe, ale wręcz przeciwnie są orzeźwiające i po prostu śliczne :) Także może już wkrótce jeden z tych zapachów trafi do moich rąk :) Przy okazji bardzo dziękuję firmie za możliwość przetestowania i wysłanie testerów :) A u mnie notka, już wkrótce z nowymi recenzjami :)


Tonik rumiankowy - Ziaja

Brrr...u mnie nadal zimno jest ;/ Więc siedzę w domu, wysprzątałam i planuje zabrać się za naukę :) A póki co włączyłam sobie Dlaczego nie! Już kiedyś to oglądałam,ale nie jak na razie nie mam co oglądać, więc pozostaje mi to ;d Nie chce mi się zbędnie opisywać, bo jak na razie pisze tu codziennie, więc wszystko co chciałam wam powiedzieć to pisałam w poprzednich notkach :) Dziś mam recenzję toniku rumiankowego z Ziaji. Używam już go chyba od 2 miesięcy i jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona, nie wiem czy już Wam to kiedyś mówiłam, ale ogólnie uwielbiam produkty Ziaji :) Chyba się jeszcze nie spotkałam z negatywnymi opiniami na temat tego toniku, które zdecydowanie należy do moich ulubionych :)

Co pisze producent?
-Delikatny bezalkoholowy tonik do codziennej pielęgnacji twarzy i szyi. Łagodnie oczyszcza, odświeża i zmiękcza naskórek. Wpływa kojąco na zmęczoną cerę. Skutecznie łagodzi podrażnienia oraz intensywnie nawilża skórę. Przywraca jej naturalne pH i przygotowuje do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Polecany do każdego rodzaju cery. Substancje aktywne Ekstrakt z rumianku, Prowitamina B5 (D-panthenol)

Skład: 

Teraz czas na moją opinię. To mój absolutny faworyt z wszystkich toników Ziaji. Ultradelikatny, super nawilża i obłędnie pachnie! Używam go tylko wieczorem, aby zmyć nim resztki mleczka, ewentualnie aby nawilżyć cerę po zastosowaniu żelu do mycia twarzy :) Choć niektórzy używają go także rano, aby oczyścić skórę po nocy. Mi osobiście wystarcza tylko przed snem :) Lubię ten tonik ze względu na niską cenę i świetną jakość. jest bardzo łagodny, optymalnie nawilża, odświeża i koi skórę. A zapach ma po prostu obłędny! Niezwykle rzadko trafiam na kosmetyki, które już choćby przez wzgląd na zapach mogłabym używać do końca życia. Plus także za opakowanie, które jest śliczne w swojej prostocie. Doceniam także stosunkowo niewielki skład z wyciągiem z kwiatków rumianku i pantenolem wysoko w składzie. Minusów jak na razie nie zauważyłam :)
Marka: Ziaja 
Pełna nazwa: Tonik Rumiankowy Ziaja 
Pojemność: 200 ml 
Cena: ok. 4,40 zł 

Ocena: 10/10

Szampon Ziaja- Recenzja.

Hej ;* Jak tam u Was?;> Bo u mnie tak szybko zleciało... a teraz mam dość dużo wolnego bo do 10 maja, będzie czas na zdjęcia, rowery i rolki <3 Czekałam na to całą zimę i w końcu! <3 A dziś taki luźny dzień, zakończenie dla 3 klas i tak chodziliśmy cały dzień, jedyne co  to byłam pytana z historii :) A ogólnie pogoda dziś jest piękna i wieczorkiem z kuzynką na rolki się wybieram :) A tak poza tym to przygotowałam dziś recenzję szamponu, którego używam już chyba z jakieś 2 miesiące i dlatego postanowiłam Wam go polecić :) Tzn. nie używam tylko zawsze tego rodzaju, ale akurat ten mam teraz więc i dziś go przedstawię;p


A mianowicie jest to Rodzinny szampon z Ziaji, na zdjęciu jest akurat lawendowy do włosów przetłuszczających się .

Co pisze producent?  
-Szampon z ekstraktem z lawendy przeznaczony do mycia włosów skłonnych do przetłuszczania się. Nie zawiera mydła. Działa łagodnie na skórę głowy. Skutecznie oczyszcza włosy. Zmniejsza przetłuszczanie fryzury. Wyraźnie przedłuża jej świeżość. Dobrze się pieni, ma orzeźwiający i przyjemny zapach.
Szampon zawiera w składzie:
-nawilżający ekstrakt z lawendy
-delikatne składniki myjące pochodzenia roślinnego
-prowitaminę B5 o wysokim powinowactwie do włókien włosów
-polyquaternium - substancję kondycjonującą włosy



A teraz czas na moją ocenę :) Ja należę do zdecydowanych zwolenników tego szamponu.
Nadal jestem zdziwiona, że tak tani szampon może być tak cudnie działającym specyfikiem. Chyba nigdy nie miałam szamponu, którego efekty byłyby tak widoczne... Ale do konkretów:

-szampon świetnie oczyszcza przetłuszczające się włosy - gdy potrzymamy go chwilę na głowie w czasie mycia, włosy zyskują wspaniałą objętość - nie jest to jednak puszenie - włosy stają się takie mięsiste :) gdy użyję dodatkowo pianki zwiększającej objętość, nie mogę nadziwić się fryzurze, która widzę w lustrze;
- szampon nie wysusza bardziej niż inne, po których nie użyjemy odzywki;
-pieni się całkiem w porządku, zwłaszcza po rozcieńczeniu wodą i przy drugim myciu;
-nie podrażnia (nadmienię, że to rzadkość przy silnie oczyszczających szamponach);
-nie mam po nim najmniejszych problemów z rozczesaniem włosów bez użycia odżywki - oczywiście trzeba mieć właściwą technikę ;-) ja zawijam mokre włosy w ręcznik, czekam aż podeschną, wilgotne lekko roztrzepuję palcami, potem pianka volume, a dokładne rozczesanie szczotką już po całkowitym wyschnięciu, i taraaaaaaaaaaaa efekt super :)
-wydajność w porządku - pół opakowania w półtora miesiąca;

minusów póki co nie odnotowałam (minimalny to dla mnie zapach - mógłby być bardziej lawendowy)
-Cena: 8 zł/500 ml
-Ocena: 10/10

Podsumowując, bardzo przypadł mi do gustu i jak najbardziej mogę go Wam polecić :) A teraz może jakiś film?:> Właśnie! ma ktoś jakieś filmy, które są warte polecenia? Byłabym bardzo wdzięczna, bo nie mam co oglądać ;<